Jednoroczna Weronika, Martyna w masce i Nika z opadającą powieką.
Niedziela.
Cały dzień leje. A my z Radkiem mamy robić zdjęcia małej dziewczynce. Bosssko. Ale pogoda się do nas uśmiechnęła na trochę i zdążyliśmy pocykać chociaż trochę. Rozpisywać się nie będę bo tu nie trzeba, ale dziewczynka była fajna i ogólnie atmosfera na jej pierwszym przyjęciu również więc chociaż popatrzcie:






Wtorek.
pobudka 6 rano. 7.40 szybka kolejka z Tychów do Katowic. Na 8.30 muszę dotrzeć aby poszaleć fotograficznie z Martynką. (www.wha.maxmodels.pl) Najpierw wysiadłam przystanek za wcześnie, nakrzyczałam na mojego biednego Chłopa przez telefon, że mi nie powiedział dokładnie, gdzie mam wysiąść (idiotka. blondynka. głupia głupia- tak sobie mówiłam jak szłam 30 km/h do kolejki w Tychach), potem dowiedziałam się na dworcu w Katowicach, że męskie mocne bez filtra kosztują BAGATELA 7.80 złociszy polskich! nie żebym takie paliła, ale z ciekawośi przystanęłam przy kiosku aby usłyszeć
no ale w Katowicach się lekko pogubiłam szukając wyjścia- jezu, moja orientacja jest, a raczej jej nie ma w ogóle, BEZNADZIEJNA.
No ale Martynka stała pod zegarem, objęła, przytuliła a mi się włączył słowotok. Boże, moje robienie z siebie idiotki za każdym razem jak jestem sam na sam z modelką mnie przeraża- serio. I przepraszam was wszystkie moje Ukochane Pozujące
Po jakiś 25 minutach pierwszego kontaktu jest lepiej, zaczynam milknąć, chyba, że wcześniej zachce mi się palić
Robiłyśmy foty z Kocicą Martyną w Parku Chorzowskim w ‘amfiteatrze’, któy jak się okazał nie jest wcale żadnym amfiteatrem tylko jakimś okręgiem do tańczenia, czy whatever
Martyna jest boska. Zaśmiewałam się do łez i pokochałam ją od pierwszego wejrzenia. To jak pozuje można tylko zobaczyć na zdjęciach.






na backstage nie miałam już czasu- za dużo rzeczy się nagromadziło.
Sobota rano. On koło mnie, miło, ciepło, wygodnie, pod jedną kołdrą. Radek wstaje- ja słyszę piękną muzykę- podnosi roletę w oknie, w sypialni, ja owijam się szczelniej kołdrą- jakoś tak się zimno Skarbie zrobiło a Radek: pada. i jest czarne niebo. a Radkowi się słońce wymarzyło. i rozbłyski, flary, cuda na kiju. mi to było obojętne, cy pada, czy nie, jak pada to nawet lepiej, bo woda cieplejsza w jeziorze będzie.
czas do przyjazdu Niki spędziliśmy na: planowanie, co jeśli nie przestanie padć, kłóceniu się, wymyślaniu alternatyw znowu, godzeniu się i pokrzykiwaniu na sam koniec na siebie. tak słodko tym razem
Nika przyjechała. Już w samochodzie poznaliśmy historię o jej Pani od polskiego w liceum (niezła wydra z niej była). Uch Moniki nie da się nie kochać. Nawet nie wiem, co można tutaj o niej napisać, aby nie powielać wszystkich komplementów, jakie słyszała już na swój temat. Wyjątkowa? logiczne. Dynamiczna? Rozgadana w pozytywnym sensie tego słowa? Radosna, ciepła, wesoła, rozczulająca, troskliwa (tak, nawet bardzo. ale o tym to później). Nie chcę pisać jaka jest przed obiektywem, bo każdy to widzi. Maksymalnie wyjątkowa, pozuje z taką lekkością, że aż człowiekowi odbiera to oddech- a może ja wciąż zachwycam się tą naturalnością niektórych modelek?
Popatrzcie po prostu.






mini backstage- nie mam nic z tego jak Radek focił, bo przez tę pieprzoną kostkę kazali mi zapomnieć o wychodzeniu z domu
Tak więc tym razem Radek nie ma ani pół grama foty zza pleców.











Radek tez nam strzelała coś z boku tym razem
ale to przy nastepnych wpisach pokaże, bo coś te foty działać nie chcą po przesłaniu ich na mojego maila.
a tutaj kilka finałów. nie mam siły już dzisiaj siedzieć w PSie- regenruje siły przed jutrem. boję się, że nawale…
więcej nowości ‘na dniach’ oczekujcie w portfolio.




Nika za złamaną ręką, ale lubię osobiście. i kadr do skrócenia, ale nie dziś. już nic do zrobienia na dziś. ani na wczoraj





z serii wodnej będzie trochę więcej, ale serio już mam dość na dzisiaj.
w trakcie sesji przewróciłam się ‘o piasek’, wykręciłam sobie niefortunnie nogę i myśleliśmy, że to coś poważnego ale od wczoraj wieczorem ból powoli ustępuje i czuje się w sumie już coraz lepiej
ale dziękuje bardzo bardzo Monice za jej troskę i przejmowanie się sytuacja- ja twarda jestem, nie tak łatwo mnie zabić
Radkowi dziękować nie muszę bo to oczywiste, że to mój osobisty anioł jest i dziękuję mu każdego dnia za wszystko pocałunkami i spojrzeniami.
miłosne specjalne uściski dla mojego Kota. Ciebie najbardziej na świecie ja lof lof!
Oby jutro się udało. i w środę. i w piątek. i 6 sierpnia. i w kolejne daty też…
kobieto z tytanu!! Ja chce zobaczyć to zdjęcie gdzie ona w jeziorze się zamachuje z kijem solo. Jest przearcykurwagenialne!
Ada
lipiec 28, 2009 at 10:10 am