Archiwum dla lipiec 2009
ja nie chodze do fryzjera- za to mój pies owszem.
wczoraj się strzygł. dzisiaj się kąpał. jutro będzie miał sesje zdjęciową. żyć nie umierać.
a ja we wrześniu z powrotem na wygnanie do zasrnaje Anglii- gdzie tu sprawiedliwość.











dziwnie nie moge się doczekać weekendu. a potem 5 dni i z powrotem do Kota. noce będa spokojniejsze…
wydaje miSię.
hah. wracam po raz drugi z Niką, bo dostałam foty zza moich pleców od mojego Ukochanego + skany z analoga. Zrobiłam tylko 9 klatek, bo próba zrobienia kolejnej, czyli 10 zakończyła się klęską, upadkiem i wykręceniem sobie nogi w kierunku prawym = więcej fot nie dane mi było zrobić (tak, zabrano mi aparat, a ja pokuśtykałam powoli pod ramię z modelką do brum bruma- idiotka, kretynka (standart w mojej głowie ostatnio jeśli chodzi o myślenie o samej sobie)… a tak jeszcze z historii tragicznych to dzisiaj mój anioł stróż mnie chyba dobrze pilnował, bo brakowało jednego kroku w tył abym połamała sobie nogę w korycie z błotem na warszawskiej cytadeli, Aniele= dzięki! )
Foty sa suche i nieobrabiane, i czuję się z tym przemega zajebiście dobrze.
Zmieniam się. Albo to świat mnie zmienia.









no i backstage autorstwa Radka mojego (www.eyeballkid.digart.pl)
dzięki Skarbie, że w końcu coś mam





no i ogólnie tak abstrahując od fot na sekudnkę, to nie mam ostatnio najlepszego okresu pod względem samopoczucia psychicznego. chyba za wysoko oprzeczkę sobie postawiłam i kompletnie nie potrafię do niej w jakikolwiek sposób doskoczyć. i ogólnie potrzebuję wakacji. nic nie robienia. i niech ta pieprzona kostka się leczy do końca bo na rower chce i na skakanke :/
a dla niecierpliwych (tak Vanillo Kochana, m.in. dla Ciebie
) zapowiedź mała:


i w końcu Mama mnie zmotywowała do startu w robieniu sobie papierowego portfolio. Od jutra siedzę i wybieram najlepsze z najlepszych do druku. Choć czuję, że nie powinnam robić tego teraz. Nie potrafię spojrzeć obiektywnie, nic mi się nie podoba. Wszystko be i fe jest.
No ale pozytywnie zakończę dzisiaj… jutro idę z psem do fryzjea, tak więc przyniose mały reportarz przedstawiający jak mój pies staję się pieknięjszy dzięki nożyczkom
Jednoroczna Weronika, Martyna w masce i Nika z opadającą powieką.
Niedziela.
Cały dzień leje. A my z Radkiem mamy robić zdjęcia małej dziewczynce. Bosssko. Ale pogoda się do nas uśmiechnęła na trochę i zdążyliśmy pocykać chociaż trochę. Rozpisywać się nie będę bo tu nie trzeba, ale dziewczynka była fajna i ogólnie atmosfera na jej pierwszym przyjęciu również więc chociaż popatrzcie:






Wtorek.
pobudka 6 rano. 7.40 szybka kolejka z Tychów do Katowic. Na 8.30 muszę dotrzeć aby poszaleć fotograficznie z Martynką. (www.wha.maxmodels.pl) Najpierw wysiadłam przystanek za wcześnie, nakrzyczałam na mojego biednego Chłopa przez telefon, że mi nie powiedział dokładnie, gdzie mam wysiąść (idiotka. blondynka. głupia głupia- tak sobie mówiłam jak szłam 30 km/h do kolejki w Tychach), potem dowiedziałam się na dworcu w Katowicach, że męskie mocne bez filtra kosztują BAGATELA 7.80 złociszy polskich! nie żebym takie paliła, ale z ciekawośi przystanęłam przy kiosku aby usłyszeć
no ale w Katowicach się lekko pogubiłam szukając wyjścia- jezu, moja orientacja jest, a raczej jej nie ma w ogóle, BEZNADZIEJNA.
No ale Martynka stała pod zegarem, objęła, przytuliła a mi się włączył słowotok. Boże, moje robienie z siebie idiotki za każdym razem jak jestem sam na sam z modelką mnie przeraża- serio. I przepraszam was wszystkie moje Ukochane Pozujące
Po jakiś 25 minutach pierwszego kontaktu jest lepiej, zaczynam milknąć, chyba, że wcześniej zachce mi się palić
Robiłyśmy foty z Kocicą Martyną w Parku Chorzowskim w ‘amfiteatrze’, któy jak się okazał nie jest wcale żadnym amfiteatrem tylko jakimś okręgiem do tańczenia, czy whatever
Martyna jest boska. Zaśmiewałam się do łez i pokochałam ją od pierwszego wejrzenia. To jak pozuje można tylko zobaczyć na zdjęciach.






na backstage nie miałam już czasu- za dużo rzeczy się nagromadziło.
Sobota rano. On koło mnie, miło, ciepło, wygodnie, pod jedną kołdrą. Radek wstaje- ja słyszę piękną muzykę- podnosi roletę w oknie, w sypialni, ja owijam się szczelniej kołdrą- jakoś tak się zimno Skarbie zrobiło a Radek: pada. i jest czarne niebo. a Radkowi się słońce wymarzyło. i rozbłyski, flary, cuda na kiju. mi to było obojętne, cy pada, czy nie, jak pada to nawet lepiej, bo woda cieplejsza w jeziorze będzie.
czas do przyjazdu Niki spędziliśmy na: planowanie, co jeśli nie przestanie padć, kłóceniu się, wymyślaniu alternatyw znowu, godzeniu się i pokrzykiwaniu na sam koniec na siebie. tak słodko tym razem
Nika przyjechała. Już w samochodzie poznaliśmy historię o jej Pani od polskiego w liceum (niezła wydra z niej była). Uch Moniki nie da się nie kochać. Nawet nie wiem, co można tutaj o niej napisać, aby nie powielać wszystkich komplementów, jakie słyszała już na swój temat. Wyjątkowa? logiczne. Dynamiczna? Rozgadana w pozytywnym sensie tego słowa? Radosna, ciepła, wesoła, rozczulająca, troskliwa (tak, nawet bardzo. ale o tym to później). Nie chcę pisać jaka jest przed obiektywem, bo każdy to widzi. Maksymalnie wyjątkowa, pozuje z taką lekkością, że aż człowiekowi odbiera to oddech- a może ja wciąż zachwycam się tą naturalnością niektórych modelek?
Popatrzcie po prostu.






mini backstage- nie mam nic z tego jak Radek focił, bo przez tę pieprzoną kostkę kazali mi zapomnieć o wychodzeniu z domu
Tak więc tym razem Radek nie ma ani pół grama foty zza pleców.











Radek tez nam strzelała coś z boku tym razem
ale to przy nastepnych wpisach pokaże, bo coś te foty działać nie chcą po przesłaniu ich na mojego maila.
a tutaj kilka finałów. nie mam siły już dzisiaj siedzieć w PSie- regenruje siły przed jutrem. boję się, że nawale…
więcej nowości ‘na dniach’ oczekujcie w portfolio.




Nika za złamaną ręką, ale lubię osobiście. i kadr do skrócenia, ale nie dziś. już nic do zrobienia na dziś. ani na wczoraj





z serii wodnej będzie trochę więcej, ale serio już mam dość na dzisiaj.
w trakcie sesji przewróciłam się ‘o piasek’, wykręciłam sobie niefortunnie nogę i myśleliśmy, że to coś poważnego ale od wczoraj wieczorem ból powoli ustępuje i czuje się w sumie już coraz lepiej
ale dziękuje bardzo bardzo Monice za jej troskę i przejmowanie się sytuacja- ja twarda jestem, nie tak łatwo mnie zabić
Radkowi dziękować nie muszę bo to oczywiste, że to mój osobisty anioł jest i dziękuję mu każdego dnia za wszystko pocałunkami i spojrzeniami.
miłosne specjalne uściski dla mojego Kota. Ciebie najbardziej na świecie ja lof lof!
Oby jutro się udało. i w środę. i w piątek. i 6 sierpnia. i w kolejne daty też…
sobota pod znakiem Clau :)
uffff… ten weekend byl zdecydowanie bardzo krótki i męczący, ale w pozytywny sposób
w sobote razem z Radkiem umówiliśmy się na focenie Klaudii… i pozwólcie, że ja już nic nie będę pisać… zobaczcie po prostu backstage



makijaż i stylizacje robiła dla mnie cudna Basia www.basietha.maxmodels.pl, której zresztą ostatnio robiłam zdjęcia lotniskowe




fajne ma nogi, co?




Radek mi pozował testowo

a tutaj backstage do sesji Radka z Klaudia.
w nasza modelke wstapil jakis demon
byla bossska, pomimo calo dniowego focenia, upalu a potem niezmieskiego wiatru i piasku wlazacego wszedzie.





makijaz do stylizacji Radka robila Kasia http://www.maxmodels.pl/katarzyna_stasiak.html






my tez nie bylismy do konca normalni tego dnia ![]()




taaaak
Radek cos tlumaczy modelce, ale jej instyntk pozowania jest silniejszy
















baaardzo lubie to zdjecie, pieknie tutaj mi GO poszla. jednak 50 mm daje rade wszedzie i zawsze.


nad tymi spodniami dwa wieczory z Radkiem siedzielismy. tarlismy, szarpalismy, on potem malowal. ach i wyszly zajebiste!









chwila przerwy i wszyscy do wodopoju, czyli do bagaznika, gdzie byla woda


bad giiiiiirl

no i zmiana stylizacji

noo troche im wialo juz tutaj





moj mrrrru

psucie makijazu odrobine




to zdjecie to moj faworyt ze wszystkich ktore zrobilam chyba jako back
‘Wanna fight Looser?!!”
:D



ufff dobrneliscie az tutaj?
To chyba tylko dzięki chęciom podziwiania Klaudii w akcji. Kobieta huragan, kobeita tornado. Kobieta o milionach twarzy… niesamoiwta dziewczyna. Wroze jej wielka kariere… z delikatnej kotki przemienila sie w demona doslownie w ciagu chwili. Cos niesmowitego bylo pracowac z ta mloda kobietka.
Dodatkowo Basia i Kasia, ktore zrobily cudowne makijaze.
No i mojej stylizacji nie byloby w ogole, gdyby nie Basienka
Dziekuje wam wszystkim za tak cudownny dzien pelen emocji. Siedze teraz co prawda zakopana w zdjeciach z niedzieli (robilismy z Radkiem zdjecia malej Wiktorii z okazji 1szych urodzin oraz rocznicy chrztu swiętego..) ale jak tylko robie sobie przerwe to zerkam do folderu z Klaudia i obrabiam szybciutko kolejne zdjecia.
Pierwsze efekty do podziwiania: www.mariea.digart.pl ; www.antoinette.maxmodels.pl
wkrótce na mojej stronie internetowej (zapuscilam sie i nawet jeszcze lotniskowej sesji tam nie wrzucilam- musze szybko nadrobic!) www.adolaniecka.dphoto.com
zerkajcie tez do Radka po efekty: www.eyeballkid.digart.pl
wtroek kolejne foty, sobota kolejna mega sesja. oby wszystko sie udalo!
raz.trzy.dziesiec.
niedobrze mi. potem boli. wypieki, rozbiegany wzrok. milion myśli. boli boli boli. potem papieros, skupiona jestem na wydychaniu. wdycham Ciebie- wieczorem. zabieram Twój zapach i magazynuje go na zimę. proszę Cię, nie zadawaj mi więcej pytań. jestem zbyt przewidywalna. popatrz na mnie, no proszę. przecież to nic nie kosztuje, wystarczy sekunda, abyś zobaczył wszystko w moich oczach. i teraz też o nic nie pytaj, zabierz mnie tylko gdzieś daleko, gdzie poczuję się bezpieczna i będę wiedziała, że nie istnieje tam nikt oprócz nas. i że nie ma przeszłości. nie ma tego całego alfabetu nienawiści. przed zaśnięciem myślę o przyszłości i gubię się po pierwszym zakręcie, czuję się jak dziecko, które boi się ciemności i nie lubi niespodzianek. wydoroślałam a jednocześnie cały czas boję się tego samego. tylko, że inaczej, bardziej, bo wiele strachów otworzyło już przede mną oczy. i znowu wydech. zapij to, nie pozwól sobie na to przerażone spojrzenie. a Ty nie pytaj, dobrze? nie pytaj już o nic. chociaż lubię mówić o sobie, możesz zadawać mi najbardziej perwersyjne pytania. ale nie pytaj o to, o czym myślę, albo co chciałam przez to powiedzieć. chyba nie umiem i nie chcę do końca burzyć swojego muru obronnego. lubię myśleć masochistycznie o sobie, lubię się dręczyć i wymyślać Twoje myśli i miliony historii do Twoich ruchów. jestem zwykłą idiotka czasami, nie jestem prosta.
obiecaj, że…
nie umiem obnażyć się przed obiektywem tak jak kiedyś. czuję wszystkie swoje dawne myśli i zastanawiam się, jak to było kiedyś, że potrafiłam Ci pozować. teraz nawet nie umiem szczerze się uśmiechnąć, bo też nie widzę w tym nic pięknego.
jestem szczęśliwa, czasami tylko słabnę i muszę pozbyć się dawnej siebie z siebie.

rok temu. nacisnieta migawka przez Ciebie. wtedy też byłam niespokojna.


a w tym roku zupełnie taka sama, oprócz paru zmian. nigdy nie wiem, czy na lepsze.
przekleństwa lotniskowe i ja w JEGO koszuli i bez też.
ufff. ciężki był wczorajszy dzień, ale o nim za chwilę. najpierw obiecanych kilka porannych fot strzelonych aby sprawdzić, czy mi aparat jeszcze działa i czy ja przed aparatem działam też. ostatnio trochę lepiej się czuję psychicznie tak więc i przed obiektywem czułam się lepiej, pomimo, że cały czas dziwnie jest pozować. tak jakbym robiła coś niezbyt odpowiedniego. wiecie, mam utarte w głowie normy jak powinna wyglądać modelka… ale foty ogólnie sprawiły mi dużo frajdy. a potem zimny prysznic bo wyłączyli nam na kilka godzin ciepłą wodę- nie było fajnie

koszula w oryginale jest granatowa, ale jak o powiedział Radek: ‘acha… zmieniłas bo Ci kolor nie pasował do konceptu?
‘i moja odpowiedź: -’nie Skarbie, do koloru różu’
tutaj wersja bw, troche stylizowana na fote z ukrycia.
lubię tez cykać auta, bo mogę potem bez wyrzutów sumienia eksperymentować z obróbką


lubię ten portret



osobiscie to jest moje ulubione. i to nizej tez

no i teraz dziewczeta ze Śląska, która chce takie i jeszcze piękniejsze foty? szukam jakiejś Ślicznotki do aktu, weźcie się zgłoście, co?
uch… a teraz a propos wczorajszej sesji. planowana od dość dawna, jak jeszcze byłam w Anglii rodził się we mnie i Radku ten pomysł.
Kobieta, mężczyzna, samoloty, II wojna światowa, amerykański pilot i jego Ukochana. no ok, zajebiście, zaczeliśmy wszystko organizować. no i ok modelka jest, cudna Basieńka zgodziła nam się zapozować, Ania zrobić makijaż, wzięła również na siebie stylizacje Basi. poleciła nam modela, który niestety nie mógł z nami popracować, bo robił zdjęcia na ślubie tego samego dnia, tak więc ja znalazłam innego modela. na maxmodels.
www.mattsbb.maxmodels.pl fajne, co nie? 2 metry wzrostu, męski jak cholera, miły głos miał przez telefon itp. my trochę przerażeni jego wzrostem razem z Radkiem lataliśmy po lumpeksach w poszukiwaniu ciuchów- ok, w końcu koszula załatwiona, spodnie też. butów już nie dało rady- w ciągu tygodnia znaleźć buty wojskowe rozmiar 47 jest dość ciężko, uwierzcie mi
w sobote- dzień przed sesją- zerwaliśmy się o 7 rano z łoża i pojechalismy do Bytomia na bazarek staroci po akcesoria. pilotka, naszywki na koszulę, kabura, odebraliśmy gogle, które wcześniej Radek kupił na allegro. w prezencie nawet dostałam od Radka przepiękną branzoletkę
szczęśliwi wracamy do domu, jest bosko. ja siedzę i szyje te pieprzone naszywki na kołnierzyk, Radek odsłuchuję pocztę głosową. odkłada telefon i mówi mi, że Ania do niego zadzwoniła i nagrała się na pocztę, że sukienki nie doszły. ja się na niego tylko popatrzyłam i zapytałam, co w związku z tym robimy? naszym wybawieniem okazała się Marzenka, która pożyczyła nam swoją piękna wieczorową sukienkę, potem okazao się, że Ania też wzięła ze sobą jeszcze inne 2 sukienki, więc dramatu nie było.
Sobota wieczorem… idziemy na imprezę z Radkiem, bawimy się doskonale, lekko wstawieni wracamy do domu. Sprawdzam telefon- dwie wiadomości od modela. Pierwsza, żeby go odebrać z Żor a nie z Rybnika, bo do Rybnika on nie da rady dojechać, kolejna abym mu szybko odpisała itp itd. W końcu się zdzwonilismy, umówilismy na 8.30 następnego dnia, jeszcze zdąrzyłam mu przypomnieć o zabraniu butów jakiś eleganckich brązowych, przytaknąl, wszystko załatwione.
Kolejny sms: ‘hej, tu Ania, będe jutro o 9, odwiezie mnie chłopak, niestety butów dla modela nie mam, pozdrawiam” z numeru, którego nia miałam wpisanego do ksiazki telefonicznej. dodac muszę, że jeszcze zgłosiła się do nas Ania- asystentka. Proszę pamiętać, że jest też Ania wizazystka. z Anią wizazystką umawialismy sie, ze ja odbierzemy z Katowic i pojedziemy razem do Rybnika na sesje. Ania asystentka miala sie umawiac z Basia jesli chodzi o dojazd.
Tak wiec ja bylam PEWNA w 100%, ze to nasza Ania wizazystka napisala do mnie tego smsa i zadowoleni z Radkiem przestawilismy godzine pobudki o godzine do przodu…
Rano pobudka, ja jeszcze na bańce, ledwo wmusilam w siebie sniadanie, zapakowani jedziemy do Żor po modela. Jestesmy o 8.15. o 8.20 telefon od Ani wizazystki gdzie jestesmy… modela nie ma, wizazystka nie ma jak bez nas dojechac, szybka decyzja, ze jedziemy po Anie a do modela sie sprobujemy dodzwonic, zeby na nas poczekal.Okazało się, że sms poprzednio wieczorny był od Ani asystentki, nie od Ani wizażystki
Do modela nie udalo sie dodzwonic, nie odbieral od nas telefonu, nie przyjechal, ogolnie glucho i cicho. Dawno nie bylam tak wsciekla. TAK WIĘC MODELA MATTSBB.maxmodels.pl NIE POLECAMY W OGÓLE!!! Po drodze na sesje okazalo sie jeszcze, ze nie wzielam swojego sketchbooka, gdzie mialam wpisane wszystkie kadry, ktore chcialam zrobic i ogolnie w pewnym momencie malo sie w samochodzie nie poplakalam.
Dojechalismy na miejsce i ogolnie ‘akcja spontan’ SZUKAMY MODELA. bylo dzwonienie, proszenie, rozmowa z ludzmi z aeroklubu. no i w koncu znalezlismy modela. Przesympatycznego Piotra, ktory nam doskonale zapozowal, pomimo, ze modelem nie jest tylko pilotem
No ale dosc gadania, czas na bakcstage- podgladajcie diga i moja strone. Na stronie pojawi sie caly ‘edytorial’ na digu juz bede pokazywac tylko wybrane prace.
Ogolnie co do wczoraj… dziekuje WSZYSTKIM WSZYSTKIM za zaangazowanie i prace oraz trud wlozony w cala sesje.



Ania wizażyska z modeliną.





tak. Basia zabrala swoja Chilli ze soba
fajna psina z niej.



no i na sam koniec fota pamiąkowa, którą nam cyknął Radek na koniec sesji, niestety już bez Basi, bo musiała wczesniej jechać. (jeśli wyjdą foty z lubitela to na moim filmie będzie fota pamiątkowa z Basią i Radkiem również
)


buziaki futrzaki dla stałych czytelników, ja idę na piwo z moim Chłopem