na palcach.
dziwne to wszystko. zwykle idę po ulicy i takimi skrawkami myśli wypadają mi ustami. i sobie wtedy znowu bardzo szybciutko myślę: o h w ł a ś n i e t o powinnam napisać. gdzieś powinnam to umieścić.
dużo tracę przez swoją nieuwagę.
przyjechałam z Polski i doskonale się przez cały miesiąc bawiłam. imprezy, tańce, trochę alkoholu, trochę papierosów, dużo zdjęć- nowa dieta plus prawie zero spojrzeń w lustro. nie umiem już na siebie patrzeć. nie wiem w którym momencie tak mocno sobie zbrzydłam. nie lubię o tym myśleć jak nijaka dla siebie jestem, przeraża mnie to okropnie.
wymęczyłam Holly po stokroć. zrobiłam jej ze dwa tysiące zdjęć. wyszłam w końcu do ludzi. poznałam nowych. boże- ile ja się w końcu śmiałam. w Polsce przez te 10 dni odżyłam. stałam się z powrotem tą Tosią, która przyjechała do Anglii we wrześniu. może trochę bogatsza o nowe doświadczenia, ale z powrotem byłam szczęśliwa.


no i nie pisałam tutaj. zawsze jak jestem szczęśliwa tak strasznie szkoda mi czasu na dzielenie się tym szczęściem z Internetem. a może jednak powinnam- abym potem mogła czytać nie tylko te zapisy z paskudnych chwil w moim życiu, ale żebym mogła też się uśmiechać do tych fajniejszych wspomnień.
w środę już będę w domu. dom. ojak jestem w Warszawie tęsknię za Radkiem i borsukowem, jak jestem u Radka tęsknię za domem, w borsukowie tęsknie za wszystkim co ciepłe i kojarzące się z miłością. jednak muszę się do tego przyznać, że moje borsukowo też pokochałam na swój sposób. i też czuję się tutaj w pewnym sensie jak w domu. dużo mam tych domów i niezmiernie mnie to cieszy. samotność to najgorsze cierpienie.
Paryżowe wspominki plus dodatkowa holly filmowa w poniedziałek.
Może dlatego, że ze swoim szczęściem człowiek nie lubi się obnosić? Boi się, że je szybko straci ( zapeszy, pochwali przed zachodem słońca )..
Jednak kiedyś gdzieś czytałam, że nie sztuką jest napisać wiersz o smutku, jest ich tak wiele..Większym wysiłkiem napisać jest cokolwiek o szczęściu, radości.. I chyba to prawda ( ale nie podważam piękna melancholijnych wierszy, pełnych smutku.. )
Ale wiesz.. najważniejsze, byś tą radością dzieliła się z Nim. A najpiękniejsze chwile raczej chyba zapamiętać niż zapisać, bo zapisujemy cokolwiek, by o tym zapomnieć..to tak jak z adresami.
A co do zdjęć, to wiesz przecież doskonale, że są nieziemsko świetne. Zadziwiające jak się rozwinęłaś, mimo, iż przecież jeszcze rok temu robiłeś piękne zdjęcia i nie można było wyobrazić sobie lepszych, a tu.. zaskakujesz mnie. Może to przez studia, a może przez bagaż fotograficznych doświadczeń.. Nieważne. Ważne, że jest zachwycająco ( no i te fotogeniczne włosy Holly
).
Pozdrawiam ciepło , Eve.
ève
marzec 30, 2009 at 3:21 pm
ach, zazdroszczę szczęścia, ale zazdroszczę w taki pozytywny sposób : )
a zdjęcia uwielbiam. wszystkie razem i każde z osobna.
n.
kwiecień 2, 2009 at 3:11 pm