requiem.
dawno tak bardzo nie czułam się zmiażdzona jak teraz. głupi film, głupia rozmowa dwa dni temu. nałożyło się wszystko na siebie i zapadłam się kompletnie w sobie. mam ochotę usiąść pod ścianą i kołysać się jak dziecko. poca mi się dłonie, łzy same lecą- zauwazyłam je dopiero jak spadły i na klawiaturę. mam sucho w ustach, niedobrze mi, głowa mnie boli. boli.boli.boli. jest mi gorąco, widzę podwójnie. i jakoś tak mi słabo.
tak, bardzo chciałabym przeanalizować, chociażby w sobie samej ten film. nie mogę, została pustka. i zimne ściany- film jak film świetnie nakręcony.
i ja. jestem nikim. teraz. nie ma mnie zupełnie. znikłam rozpłynełam się zostawiając tylko mokrą plamę na podłodze. zimno mi. gorąco. cholernie jestem sama. zaraz zwymiotuje. chce wyrzucić z siebie ten cały jad, całą złość, całą zazdrość. chce znowu czuć się kimś. mieć jakieś znaczenie.
potrzebuje czyichś ramion. zwykłego dotyku.
A najgorsze jest i tak to, że kiedy potrzebujemy kogoś najbardziej to nigdy nie ma tego kogoś blisko nas.
Kes
luty 12, 2009 at 10:33 pm
:*
“Who wants to sleep in the city that never wakes up”
uszy do góry!
iwakinga
luty 16, 2009 at 9:45 pm
nie oglądaj nieodwracalne … albo zobacz ale nie mow ze nie ostrzegalem. dla mnie requiem to skrzyzowanie wlasnie tego filmu z closer, choc powstal wczesniej.
zadnego jednak nie powinno sie ogladac samemu chyba ze ktos jest poraniony tak …
zawsze jest dobrze pozniej
misz000
maj 16, 2009 at 9:08 pm