Archiwum dla kwiecień 2008
uzależnienie.
uzależniłam się od robienia zdjęć. ostatnio walczę ze sobą za każdym razem, jak gdzieś wychodzę, aby zostawić aparat w domu, aby w końcu sobie po prostu pooddychać. no ale nie da się, ja po prostu nie umiem. nie wytrzymuje choćby jednego dnia bez zrobienia jakiś zdjęć.
wczoraj Pysia zadzwoniła i wyjęczała, że jej się nuuuuuuuuudzi i nie chce jej się uczyć. no to dobra przyjaciółka zabrała ją na spacer. kocham być gdziekolwiek z tą laską
fajnie nam razem. a przed maturą jeszcze fajniej, bo mamy jakąś taką zlewkę, że aż miło
Ewusie Sylwusie pozdrawiają
lubię to zdjęcie.
aż się samo tutaj narzuca: szukam chłopaka <rotfl> nie no, żart. Pyśka jeszcze jest zajęta.
tak pozytywnie dzisiaj.
odliczam już dni do Twojego przyjazdu Panie R…
staram się oddychać.
od czwartku do niedzieli.
ostre 4 dni. zakończenie roku, pół nocna impreza w klubie, nauka, zlot, nauka, nauka, nauka, zlasowany mózg.
odebrałam świadectwo, potem się wytańczyłam- byłam grzeczna jak cholera na tej imprezie w czwartek. w piątek nawet nie wiem co robiłam, po sklepach chyba łaziłam a potem jak szalona siedziałam nad książkami. wszystkie dni przez tą zbliżającą się maturę zlewają mi się w jedno… zaczynam się powoli bać, że nie wyrobię się ze wszystkim. tak więc poszłam w sobotę na zlot digartu, jakże by inaczej. trzeba się odstresować
:)
nienawidzę niedziel. są takie bezsensu.
jedyne zdjęcie z całego roku szkolnego chyba na którym jestem
robione przez Agnieszkę. dzięki Ci Pani
będę za Tobą tęsknić Marcin. trzeba przyznać, że klasę mieliśmy. /najfajniejszą/
udało mi się nawet Sebastiana obiektywem dorwać, bo bronił się zaciekle
boże, jacy wy słodcy
Madzia- prawie 3 lata w jednej ławce- jak my wytrzymałyśmy ze sobą, co?!
Wiktor to wielka zagadka. Szaleństwo
:) Niby facet a zawsze z nami w jednej toalecie fajki palił.
Darek, świetna laska z Ciebie
Myloo, siatkarka nasza
zawsze miałyśmy podobny gust co do butów
nunu nu Maleńka, nie ładnie z tym papieroskiem
smutno tak trochę w sumie… wielcy i wspaniali
taaaa. ja chce jeszcze tylko maturkę zdać.
potem tylko szybka zmiana makijażu, stroju i wybywamy na miasto się bawić.
a to już sobota i nasz cudowny zlot
wszystkie zdjęcia są robione przez Pana: www.raver.digart.pl
sleepku, sleepku, gdzie biegniesz Chopaku
picie w parku bylo swieeeeeeeeetnym pomyslem. my jak zawsze- mamy najlepsze.
jeden z dwoch facetow, ktorzy byli wyzsi ode mnie
dzielni byli i dawali rade. a schody byly mocno waskie
na zlocie ogolnie bylo swietnie.
na nastepnym musza byc gofry! musza!
no i jeszcze na koniec trzeba się pożegnać ładnie i grzecznie
jak zwykle mocno tęskniąco.
trochę smakowicie.
lekko smutno.
maturalnie.
i jak zwykle z nikosiem.
uuuh. bywam też czasami zmęczona. ‘branoc.
no to idziemy.
do matury coraz mniej czasu
poltora tygodnia do pierwszej. cieszę się. chcę już mieć to za sobą i mieć w końcu zasłużone wakacje po całym tym roku dawania z siebie więcej niż zwykle. pomimo, że często mi się nie chciało to i tak wiem ile czasu poświęciłam na wszystko.
wczoraj z Pyśką znowu sobie połaziłyśmy. jutro idziemy na imprezę. dobrze w końcu gdzieś wyjść.
i jeszcze parę shotow z dzisiaj. taki mały test przed pewnym projektem, który cały czas mi siedzi w głowie i rodzi sie non stop na nowo. jakoś mi tak smutno jest.
mało słów dzisiaj.
cicho mi.
Niedziela już.
I’m not easy like always on Sunday Morning.
Tydzień temu siedziałam w pociągu wracając do domu. Dzisiaj humor mam niewiele lepszy niż te 7 dni temu. Boże, jak ja nienawidzę niedziel. Siedzę teraz nad książkami, pilnie powtarzam do matury- staram się myśleć pozytywnie ale… eh. Słucham jakiejś tam mulącej mnie muzyki jeszcze bardziej, jak jestem taka pół żywa to jakoś łatwiej mi egzystować. Nigdy w życiu nie powiedziałabym, że istnienie na odległość jest takie trudne.
fajnie było cholera.
Tak bardzo chciałabym już po prostu odpocząć.
Z okazji bardzochujowegodnia-zwanego niedzielą, wzięłam kapsla pod pachę, aparat, fajki i się aż przeszłam. wiosna pełną gębą cholera.
no nie powiem, zebym byla ostatnio jakos wjatkowo zadowolona. chyba widac po oczach.
bardzo zimno. zabrałeś cale ciepło ze sobą.
bardzo czeka i tęskni.
bez Marlboro nie wychodzę z domu. dają cholera ukojenie.
Kapsel zlewa na wszystko… też bym chciała tak.
nie potrafię się pozbierać.
już środa a ja cały czas się czuję, jakbym dopiero co siedziała w pociągu i jechała do domu.
Kraków. cały czas mam gdzieś to wszystko poukładane. i to słońce.
i niedzielne też.
nie jest dobrze. nie jest fajnie. tęsknotę zabijam wymyślaniem sobie różnych zajęć oraz powtarzaniem do matury.
tak zaczęłam się w końcu uczyć.
Weekend- zlot w Krakau city :)
Oh ludzie, wróciłam. Ledwo żyję, ale wróciłam. 3 dni intensywnej zabawy, latania po mieście i spędzania czasu z Tym najlepszym
:) W piątek dotarłam do Krakowa o 14, po fascynującej podróży odebrał mnie z dworca Wojtek, za co chwała mu, bo bym chyba zginęła tam sama
dziękuję
Wieczorem wybyłam na miasto z kuzynką, jej facetem i ich znajomymi. Pogadaliśmy, trochę się odprężyłam po całym dniu latania
Jednak późno wróciliśmy i w sobotę trudno było mi wstać o 6.50
Ale warto było bo przecież właśnie na tą sobotę czekałam cały miesiąc
Oszczędzę szczegółów sobotnich, przejdźmy do zlotu
Było “suto”, tak, jak Jor chciał
Ja z Radkiem
Ciężko nam wychodzą wspólne foty, w szczególności na zlotach, za dużo osób coś do nas mówi i ciężko się skupić na obiektywach
Radek w okularach Pani www.zapachczerwieni.digart.pl
:)
tak. właśnie tej
z tym Panem, który trzyma wypasiony aparat z jeszcze bardziej wypaśną lampą poszłam do bankomatu, co się działo po drodze… jeesssuu.
trzeba to powtórzyć
i jeszcze raz ten Pan.
tak. i jeszcze. www.mazzieh.digart.pl zapraszamy na profil do Miłosza
starałam się zrobić zdjęcie grupowe. to jest najfajniejsze, reszta to jakaś orgia
Łukasz /www.ldzw.digart.pl/ z Wiecznym /www.miachlpawel.digart.pl/ na ramieniu
ja i Jasiek /www.jormungund.digart.pl/ w obiektywie Pana Jackiewicza www.jackiewicz.digart.pl
I znów
ależ mną zawiało
początek zlotu
Boże, ale powaga na twarzach, co?
:D zdjęcie zrobione przez Io
tu już nie ma powagi
yhym
loża szyderców
zdjęcie autorstwa Miłosza
i to też Miłosza
późno już było a ja jeszcze coś tam kręciłam
moje miny- niewiarygodnie głupie, cierpliwość Radka do mnie- nieograniczona
tak, Miłosz i fisheye Aktora
równa się co? Tosia długaaaaaaaaa
Kocham te foty
:D
tu parę fot autorstwa Pana keramart- tak, shout jest Twój!
była godzina pozowania. czyli każdy z każym przed obiektywem każdego
nie wiem kto mi i Beacie tą fotę zrobił, ale jak ją zobaczyłyśmy to padłyśmy ze śmiechu
Po prostu ogień i woda, nie?
My z Obim- www.obisan.digart.pl wyglądamy, jakbyśmy byli na niezłym haju
A to po prostu chyba zmęczenie
Tosia ze swoim ukochanym Nikosiem /a gdzie był Radek?!/. Zdjęcie autorstwa www.hellyhope.digart.pl
w trakcie slideshow
:) ekhm. tak, kto wie, ten wie.
no i jak widać nie tylko tyłek dostał rewelacje
:P
Chłopaki już zaczęli szaleć potem
no i Filip
świetny facet.
na koniec żegnam się standardowo już autoportretem, tym razem na szczęście wraz z Radkiem mym ze mną
:)
macham białą chusteczką.
kawa.
ta pieprzona kawa smakuje tak beznadziejnie bez Ciebie, że mam ochotę pójść i zwymiotować całe swoje życie do kosza. do dupy tu bez Ciebie jest. jest zimno, chujowo i nie będę owijała nic w bawełnę.
mam ochotę po prostu iść i się upić i tak leżeć do piątku. nie będę wtedy musiała nawet myśleć.
wczoraj moim szczytnym celem było w końcu zjedzenie jakiejś dobrej kanapki z miodem. pomimo stanu połowicznego rozkładu- mój organizm wczoraj zaliczył reset sam z siebie- poszłam i zrobiłam sobie tą pieprzoną kanapkę. na moje nieszczęście moja mama włączyła sobie film- “Bracia”, akurat musiałam trafić na scenę, gdy koleś został zmuszony w obozie jenieckim do zabicia a raczej do “zapałowania” swojego kolegi z celi, a raczej czegoś przypominającego celę. scena była tak okrutna, przedstawiono każdy cios tego człowieka zadawany temu drugiemu, można było usłyszeć odgłosy łamiących się kości. no coś okrutnego.
część kanapki, która była w moich ustach wylądowała w chusteczce a reszta kanapki poleciała do kosza. dzisiaj jestem na jogurcie- nie potrafię nic przełknąć. a ciała płynne zawsze szły mi lepiej.
Uwolnij mnie.
Ostatnio coraz mniej czasu mam na wszystko, gonię, gonię.
Dzisiaj dużo słów nie będzie. Popatrzcie sobie i przypomnijcie sobie swoje największe marzenia- fajnie tak czasami.
A ja chyba znowu powoli ulegam rozkładowi na czynniki pierwsze- oby tylko po weekendzie, teraz po prostu nie mogę być chora. Nie na ten weekend psia mać!
I tak bardzo cicho i smutno mi jakoś. Zimno cholernie. Daleko.
Fetishowe popołudnie.
Hah, sobotnie popołudnie. Cholernie miło spędziłam czas, za co dziękuję Andrzejowi: www.fetish.digart.pl zreszta wejdźcie i zobaczcie, co ten Pan robi, bo tworzy cuda cuda, nie zdjęcia
No i żeśmy się spotkali i pocykali trochę odmóżdzjących fot ze spaceru Waraffffskiego. Enjoy
lód- to mój śniadanio-obiad w sumie.
a dwa big mac-ki, jeden podwojny mc royal- Fetisha
tak. Andrzej się zdziwił, jak podliczył ile zjadł: ponad 2500 kcal Słodziutki?
:D
taaaaak, Pan dal niezly pokaz
kolejka do ginekologa
:D jak zwykle.
jeden z najlepszych kebabów w Wawie, kiedyś lubiłam tu przychodzić przed francuskim.
tu się właśnie zaczynają Hiszpanie, którzy mówili między soba też po francusku chyba… pozytywnie nastawieni bardzo. zupełnie inni od Polaków są cholera
no muszą być autoportrety, przecież bez nich nie byłabym sobą
sukienka mi się podoba, pomimo, ze kojarzy mi się, jakby była zrobiona z zasłonki.
no Andrzej zrobił mi świetne zdjęcia z tej perspektywy, trzeba to przyznać. czekam tylko na to, aż mi nagra swoje foty na płytkę i je dostanę bo tam duuuuużo mnie było
nie no. to auto przechodzi wszystkie chyba
:D
ładny zachodzik mieliśmy, a te ruiny uznawane za zabytek dość fajnie się prezentowały.
no i standatowo się żegnam jakimś auto
to już się powoli robi jakaś tradycja chyba
miłego poniedziałku jutro




































































































































