project start.
zaczęliśmy od środka. wielki projekt trzeba było zaczać. pod koniec umieraliśmy już ze śmiechu. ja miałam tej dwójki dosyć, bo Maciek rozśmieszał Zioło, ona nie mogła się skupić, bo śmiała się z niego a ja tam tylko stałam i fukałam. na sam koniec leżąc na ziemi i śmiejąc się z nimi.
naprawdę szalona dwójka.

maciek. poważny 23 letni mężczyzna.
on na serio ma problemy z puszczaniem baniek

ziolo atakowała nas blendą, bo jej po oczach świeciliśmy ;P

przygotowanie ataku i obrony.

tutaj maciek sie chyba poddal

tutaj Ziolo starala sie byc grzeczna

pieeeekna bledna w szybie

trzech muszkieterow

jestem niczym tygrys

bajkowo. tutaj zaczela sie najgorsza glupawka. myslalam, ze juz z nimi nie wytrzymam.

no. jak widac zreszta.


i tutaj tez

zebra w wielkim miescie.


koniec przygody popoludniowej. byla jeszcze poranna, na nocna czkeamy, jak Bog da nam czas
uh. dwa dni pod rzad z tymi swirami to za duzo
coraz bardziej podobaja mi sie twoje zdjecia Tosiu.
szczegolnie te, ktore robisz innym ludziom. sa super
anitre
maj 6, 2007 at 7:34 pm
Chojacie macie blende 8o) sympatycznie ;D głupawki są najlepsze. Po chwili wszyscy buchaja śmiechem i nikt nie może przestać
Iyo
maj 6, 2007 at 10:10 pm
dokladnie. uimieralismy ze smiechu juz potem
ivre
maj 7, 2007 at 6:39 am
pięknie pięknie:)czarno białe super kolorowe tez sa spoko
merysia
maj 13, 2007 at 6:27 pm