Archiwum dla maj 2007
popopo.
jestem padnieta. na nic nie mam sily, jeszcze ten skwar i dodatkowy francuski. w szkole tysiacew roznych, dziwnych zajec, latajace pylki, wlatujace do mnie do pokoju przez okno…
impreza sie udala
:D byl oczywiscie nalot policji, ze sie za glosno zachowujemy itp itd, ale skonczylo sie tylko na upomnieniu.
dobre i to.


przygotowania na 24h impreze.


jubilatka chwali nam sie swoja dziura w ponczochach. wyjatkowo fascynujace to bylo. choc i tak najlepiej sie bawilysmy, jak potem z niej to zdzieralysmy

ostatnie poprawki

tak, duzo tanczylam

jadzia: Twoje zdrowie!


poranne wstawanie zawsze jest najciezsze
ale dalysmy rade. przed rozpoczeciem imprezy na dobre jeszcze byla szybka akcja jechania z psem do weterynarza, bo sobie pazur urwal. nie wnikam, jak on to zrobil
poznalysmy przynajmniej fajnego taksowkarza
lubie takie babskie imprezy
dzi.wy.dziw.ne.
ah strasznie sie wszystko zakotlowalo w tym moim swiecie. wszystko nie tak poukladane jak powinnam to poukladac. ale tak chyba nawet lepiej. samo sie pouklada, yep?
dzis na impreze roku 2. bedzie sie dzialo, tym bardziej, ze biore aparat tym razem. ale bedzie biednyyy
:D
ucze sie francuskiego standartowo sporo, ostatnio zwierzaczki powtarzalam.

a potem probowalam troszke pozapominac, odgonic zle mysli
dam rade.damm.


project start.
zaczęliśmy od środka. wielki projekt trzeba było zaczać. pod koniec umieraliśmy już ze śmiechu. ja miałam tej dwójki dosyć, bo Maciek rozśmieszał Zioło, ona nie mogła się skupić, bo śmiała się z niego a ja tam tylko stałam i fukałam. na sam koniec leżąc na ziemi i śmiejąc się z nimi.
naprawdę szalona dwójka.

maciek. poważny 23 letni mężczyzna.
on na serio ma problemy z puszczaniem baniek

ziolo atakowała nas blendą, bo jej po oczach świeciliśmy ;P

przygotowanie ataku i obrony.

tutaj maciek sie chyba poddal

tutaj Ziolo starala sie byc grzeczna

pieeeekna bledna w szybie

trzech muszkieterow

jestem niczym tygrys

bajkowo. tutaj zaczela sie najgorsza glupawka. myslalam, ze juz z nimi nie wytrzymam.

no. jak widac zreszta.


i tutaj tez

zebra w wielkim miescie.


koniec przygody popoludniowej. byla jeszcze poranna, na nocna czkeamy, jak Bog da nam czas
uh. dwa dni pod rzad z tymi swirami to za duzo
dzika Natalia.
taak. dziewicza sesja z Natalia, Maćkiem i nową blendą. Wszyscy po raz pierwszy spotkaliśmy się ze sobą na zdjęcia. Zabawy było, że ah i oh. Uwielbiam pracować z Maćkiem, Natalia ma potencjał a blenda sprawiła się doskonale. Pracowało się, śmiem twierdzić iż, doskonale.
Na początku wszyscy trochę spięci ale pod koniec było już jak w domowym ogródku. Maciek wynalazł świetnie miejsca w Warszawie, warto mieć takiego Maćka kurcze
no i ogólnie jest lepiej niż było ostatnio. poszłam z dziewczynami się zabawić, troche się odizolowałam od wspomnień, Wojtek nie pozwala abym się smuciła i jest całkiem na nowo i bardziej kolorowo.

dzika kocica normalnie
pieknie tu się wyginała dla Maćka potem. pięknie.

zajebiści są. po prostu cud miód z nimi pracować.


tak. to było na początku, jak Natalia miała jeszcze jakiś dziwne akcje
:D


ekhm. udawajmy, że wiemy o co chodzi

Maciek dał się cyknąć. Od początku mówiłam, że się da
)



no i takie tam shoty z samego początku. Najlepsze zostawiam na później do obrobienia.