pleurer.
ostatnio jest naprawdę niedobrze. wszystko mi się wysypuje z rąk. jest źle i obrzydliwie.
nie wiem już gdzie powinnam przejść aby było lepiej, codziennie robię sobie jakiś rachunek dnia. zastanawiam się, co stanie się następnego. nie mam w sumie powodów do uśmiechania się, cholerny zapierdol w szkole, związek, który się sypie, przyjaciele, którzy tylko udają, że nimi są a tak naprawdę nie mają dla mnie czasu.
no cóż. nikt nie powiedział, że życie będzie łatwe. w weekend dwie sesje w weekend majowy może jakieś 3 się uda zrobić.
staram się być pogodna. kurwa. staram się cholernie.





beznadzieja kurewska jest.
ja sobie zawsze powtarzam
że zawsze może być gorzej
i wychodzi mi nadal na to że jest dokładnie tak
aparat w łapy, i do roboty
im więcej się robi tym mniej sie myśli
Arbeit macht frei -przynajmniej mnie i przynajmniej umysłowo
(btw wąsacz na pierwszym foto przebombowo ujęty )
trucizna
kwiecień 20, 2007 at 10:22 pm
Karo ma racyje. Z resztą ja też tak miałem ale mi przejszło
Pofoć,wykrzycz się, poskacz i pomyśl, że już niedługo wakacje
)
Iyo
kwiecień 20, 2007 at 10:36 pm
no daje rade. staram sie wiecie. usmiechac sie, aparat nsoze juz zawsze ze soba. prawie w majtkach. i jakos to tak leci sobie.
ivre
kwiecień 21, 2007 at 4:57 am
noo, jak Ty nie będziesz silna to kto?
saligiaa
kwiecień 21, 2007 at 7:05 am